|
|
|
Informacje praktyczne/Czechy/Praga miasto nie z tej ziemi
|
Nieprzypadkowo od wieków uważana jest za jedno z najbardziej
magicznych miast świata. Jej ksztatt i atmosferę
współtworzyli alchemicy i astrologowie.
Tekst: Elżbieta i Andrzej Lisowscy
Właśnie Praga była jednym z tych miejsc, w których przed laty poczuliśmy po raz pierwszy smak podróżowania. Wracając tam, odkrywaliśmy za każdym razem niemal zupełnie inne miasto. Ostatnio, A.D. 2004, stolica Czech ukazała nam alche-miczno-orientalne oblicze.
Siła numerologii
Już po raz kolejny przekonaliśmy się, że w położonej na siedmiu wzgórzach Pradze można przeżyć sen na jawie, ulec magii poezji, cieszyć się odkrywaniem starych portali i pamiętających dawne czasy podwórek. Dane nam było bowiem wędrować śladami niezwykłych ludzi - Mozarta, Kafki, Beethovena, Haszka, Muchy, Formana, odkrywać secesyjne fasady czy szukać barokowych kościołów. Do tego jeszcze przenieść się w świat judaików, zwiedzać plenery filmowe „Amadeusza", „Nieznośnej lekkości bytu" i „Mission: Impossible" czy po prostu próbować Budvara, Prażana, Plzenskie-go Prazdroja i Staropramena. Lista atrakcji mogłaby być nieskończona.
Niezależnie od naszych wyborów zawsze wracamy i zaczynamy kolejne spotkania z czeską metropolią od mostu Karola. Stąd rozpościera się wspaniały widok na Hradczany, tutaj spotykają się zakochani, organizowane są koncerty i rozmaite happeningi. W drodze ze Starego Miasta na Małą Stranę przekracza go każdy z ponad miliona turystów odwiedzających co roku miasto nad Wełtawą. Zbudowany na polecenie cesarza Karola IV w miejscu dawnego drewnianego mostu Judyty, który zawalił się w czasie powodzi w 1346 roku, stał się symbolem nie-zniszczalności Pragi.
Choć podobno już samo dotknięcie płaskorzeźb wypełniających postument podtrzymujący św. Jana Nepomucena jest gwarantem szczęścia, most Karola jest chroniony nie tylko dzięki sile świętych, których barokowe figury dumnie górują nad obiema balustradami.
Jego trwałość i czar są silnie związane z numerologią. Nieprzypadkowo precyzyjnie wybrano datę rozpoczęcia jego budowy: rok 1357, 9 lipca, godz. 5.31. Wykorzystano siłę cyfr - mocne wibracje układu nieparzystych wstępujących i zstępujących liczb: 135797531. Na dodatek, kiedy je dodamy, otrzymamy liczbę 41. Z kolei po zsumowaniu obu tworzących ją cyfr otrzymujemy piątkę symbolizującą śmierć i odrodzenie, w średniowieczu uważaną za liczbę magiczną, ujarzmiającą złe siły i demony. Jak widać, nieprzypadkowo most Karola przetrwał wieki i ostał się także w czasie ostatniej powodzi w 2002 roku.
Praga
|
|
„Miasto stu wież", „ztoty okręt ptynący I po Wettawie", „matka miast", „złota Praga" - to tylko wybrane przydomki jednego z najbardziej atrakcyjnych i przyjaznych turystom miejsc na świecie. Już w 1615 roku Praga miata swój pierwszy przewodnik. Dziś ponadmilionowa stolica Czech, miasto o tysiącletniej historii, przyciąga rocznie prawie drugie tyle turystów ze wszystkich kontynentów. W 1993 roku staromiejskie centrum Pragi wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.
|
Alchemia i kuchnia
Sławę Pragi i jej niepowtarzalny czar stworzyli z pewnością także alchemicy, którym cesarz Rudolf ofiarował podziwianą do dziś bajkową, jakby wyrzeźbioną w pierniku Złotą Uliczkę. Jej mieszkańcy - w dużej części przybyli z różnych zakątków Europy - szukali pod pilnym okiem straży kamienia filozoficznego i metody na sztuczne uzyskanie złota. Swój udział w tworzeniu magii miasta miał jeszcze żyjący na przełomie XVI i XVII wieku rabbi Loewe (Liw ben Beza-lel), wielki autorytet, nauczyciel oraz twórca legendarnego glinianego potwora - Golema.
W czynnej do dziś najstarszej bożnicy Europy, zbudowanej w 1270 roku synagodze Staro-Nowej, przetrwała kazalnica, z której słynny rabbi wygłaszał mowy.
Tak naprawdę w magii Pragi nie ma przypadku. Dał jej początek hermetyzm zastosowany w planowaniu miasta. To mająca ponad 2000 lat tajemna nauka przypisywana równie tajemniczemu Hermesowi Trisme-gistosowi, który żył prawdopodobnie około III wieku p.n.e. Hermetyczna historia Pragi zaczęła się w XIV wieku, gdy król niemiecki i czeski Karol IV Luksemburski, budując miasto, sięgnął do zasad tej pseudonauki i symboliki astrologicznej. Domy, kościoły, pałace i otaczające je ogrody - cały układ przestrzenny miasta - miał być rodzajem talizmanu, obszarem chronionym przez magiczne kształty i symbole. Nic tu nie mogło być przypadkowe. Nawet katedrę Św. Wita postawiono tak, by dokładnie w dniu przesilenia letniego promienie zachodzącego słońca przenikały do środka na skrzyżowaniu transeptu z nawą główną, dotykając korony na głowie figury świętego Wacława, który spoczywa w kaplicy.
Wielkim kontynuatorem idei hermetyzmu był żyjący dwa wieki później habsburski cesarz i król czeski Rudolf II - postać równie interesująca, co kontrowersyjna. Władcę nudziła polityka, wiele czasu poświęcał sztuce, alchemii, magii i astronomii. Rudolf II nie czuł się dobrze w Wiedniu, przeniósł się zatem na stałe do Pragi. Wkrótce na Hradczany zaczęło zjeżdżać wielu wybitnych astronomów, astrologów, alchemików i magów. Bywał tu m.in. nadworny mag królowej Elżbiety John Dee, polski alchemik Mikołaj Sędziwój, wybitny astronom i astrolog Tycho de Brahe oraz Jan Kepler. Cesarz wierzył, że znajdzie eliksir życia i kamień filozoficzny. Zamek na Hradczanach stał się prawdziwą akademią hermetyczną. W jednej z zamkowych wież zwanej Mihulką powstały alchemiczne laboratoria, a także interesujący zbiór ksiąg i dzieł sztuki. Dziś mieści się tu niewielkie muzeum poświęcone historii praskiej alchemii. Można je zwiedzać w ramach biletu obejmującego całe Hradczany.
Tajemniczych śladów jest w Pradze znacznie więcej. Na Nowym Mieście przy Vo-dickovej 10, gdzie dziś znajduje się elegancki butik „Lady Moda", mieszkał Edward Kelly, awanturnik i alchemik, który przyrzekł Rudolfowi II opracować metodę wytapiania złotego kruszcu. Nie poszczęściło mu się i w końcu trafił do więzienia za długi. Nieco dalej, tuż koło kościoła Jana Nepomucena w tzw. Domu Fausta swój ślad na ścianie (rodzaj osmalenia) zostawił ponoć sam diabeł. Dom spalił się w 2003 roku.
Na Małej Stranie przy ulicy Nosticovej 1 w tajemniczo wyglądającej restauracji „Alchemist" można zjeść dania przygotowane według starych alchemicznych receptur. Wnętrze lokalu przypomina elegancki buduar pełen pluszu, kandelabrów i symboli alchemicznych. Jest smacznie, ale drogo (ceny dań od 200 do 500 CZK). Nie spróbowaliśmy więc tych najdroższych potraw serwowanych, jeśli wierzyć informacjom podawanym w menu, z opiłkami złota!
W magiczno-astrologicz-ny portret Pragi wpisuje się także umieszczony na staromiejskim ratuszu słynny zegar Orloj. Jeszcze w średniowieczu został tak nastawiony i zaprojektowany, by pokazywał nie tylko aktualny czas, ale i ruch innych ciał niebieskich wokół Ziemi, Słońca i Księżyca. I to w odniesieniu do konkretnych znaków zodiaku! Według przypowieści to dzieło mistrza Hanusza w swoim czasie wzbudziło tak wielki zachwyt tłumów i miejskich rajców, że ci ostatni nasłali na twórcę zegara oprawców, by go oślepili i tym samym upewnili się, że żadne inne miasto nie będzie miało podobnego dzieła. Zegar Orloj wyznacza rytm życia mieszkańców i turystów. Co godzinę przy wtórze dźwięku piania koguta obracają się barwne figury, na które spogląda kątem kostucha.
Praga ma też swoje zjawy i upiory. Jedną z ulic Starego Miasta przemierza ponoć o północy Bezgłowy Jeździec, inną - Ogniwiec, a podczas pełni księżyca spaceruje po miejskich murach Biała Dama.
| Miasto Artystów |
|
Ztota Praga zawsze przyciągała artystów i geniuszy. Dobrze czuli się tutaj m.in.: Apollinaire, Chateaubriand, Breton, Camus i Mozart, który dyrygował światową premierą opery „Don Giovanni". August Rodin uznat Pragę za jedno z najbardziej majestatycznych, najbliższych Rzymowi miast Europy, a przechadzające się po patacowych ogrodach kobiety nasuwaty stynnemu rzeźbiarzowi skojarzenia z rajem Dantego. W Pradze znajdziemy wiele miejsc związanych z życiem Egona Kischa i Alfonsa Muchy. Na Ztotej Uliczce pod numerem 22 możemy zobaczyć dom, w którym w roku 1916 i 1917 mieszkat Franz Kafka. Tymczasem „U Zlatego Tygra", przy Husovej 17, bywat regularnie i miat swój kufel Bohumil Hrabal. „U Fleku" odwiedzat często, a „U Kalicha" czuł się jak w domu Jarosław Haszek. W mieście nad Wełtawą chętnie pracowali także ludzie filmu: Milos Forman, Tom Cruise, Liam Neeson, Dolph Lundgren, Philip Kaufman i Juliette Binoche.
|
Masaże i nargila po czesku
W tę magię, genius loci czeskiej stolicy, znakomicie wpisało się powstające ostatnio orientalne oblicze Pragi. Na każdym rogu wyrastają nowe egzotyczne restauracje, sklepy, centra medytacyjne i etniczne herbaciarnie. Przyjemnie spędziliśmy czas w pozycji półleżącej (niczym w knajpkach Katmandu), wertując mapy i przewodniki Pragi w „Etno-Cajovnej Her-ba Magica" w dzielnicy Żiż-kov (Zvonarova 6). Wprawdzie dzbanek herbaty nie należy tu do najtańszych, ale zapewnione są dolewki bez ograniczeń i dodatkowych opłat. W herbaciarni odbywają się regularnie warsztaty taneczne, muzyczne i medytacyjne. Na brak klientów nie narzeka położone tuż obok Staromiejskiego Rynku, przy ulicy Celetnej, Tajskie Centrum Masażu. Pracują tam ma-sażystki z najlepszej szkoły masażu, która działa pod patronatem samego króla Tajlandii w naszej ulubionej świątyni Wat Po w Bangkoku. Nie brakuje także orientalnych restauracji z daniami w najbardziej niecodziennych smakach. Zwykle są one, niestety, drogie, ale można też znaleźć takie, jak bardzo oryginalny „Mały Budda" położony na wysokości Hradczan, na końcu wspinaczki z Małej Strany ulicą Nerudovą. Zwracając się - także z myślą o turystach - w stronę Orientu, Praga zdaje się symbolicznie nawiązywać do swoich związków z astronomią, alchemią i astrologią. A może raczej do wizyty w tym mieście arabskiego historyka, podróżnika i kronikarza Ibrahi-ma ibn Jakuba, który w swoich zapiskach z 965 roku wychwalał wielkość i zasobność czeskiej stolicy.
Kolejnym znakiem otwarcia Pragi na Orient stała się wodna fajka. Już kilkanaście praskich herbaciarni (ćajo-vni) oferuje obok egzotycznych przekąsek i całej gamy herbat z Indii, Sri Lanki i Tybetu dobrze znane nam z Iranu (galjan) czy Turcji (nargila) doskonałej jakości fajki wodne i zapachowe zaprawy.
Wynaleziona pół tysiąca lat temu na terenach Indii fajka zawędrowała nawet na Żiż-kov, do dawnej robotniczej dzielnicy Pragi. My polubiliśmy fajkę w „Ćajovni Daru-ma" (Na Morani 11, blisko mostu Palackeho i Domu Fausta na Nowym Mieście). Najczęściej jednak kończyliśmy długi, pełen zwiedzania dzień w małej herbaciarni „Siva" nieopodal staromiejskiego ratusza (Masna 8). Tutaj można spróbować kilkudziesięciu smaków i zapachów fajki (jest nawet smak czerwonego wina!). Do palenia można zamówić dzbanuszek aromatycznej herbaty Darjeling i arabskie ciasteczka. Do „Sivy" zaglądają chętnie zarówno prażanie, mieszkający tutaj na stałe młodzi Amerykanie (według różnych szacunków jest ich od 40 do 60 tysięcy!), Arabowie, a także liczni turyści z całego świata. Pewnego dnia trafiliśmy nawet na spektakl z tańcem brzucha. Wypuszczając kłęby różanego dymu, patrzyliśmy na widniejący za oknem napis: „Praga - magiczna".
Podróże
Magazyn Turystyczny
(76) 2004

|
|