|
Rumunia przeżywa turystyczny renesans, również wśród Polaków, którzy nadrabiają wieloletnie zaległości nie tylko nad brzegami Morza Czarnego, ale przede wszystkim w głębi kraju. Obszary znane dotąd jedynie z „tranzytu” samochodem bądź pociągiem budzą ciekawość, a wspaniała Bukowina, Wołoszczyzna czy też Transylwania, to jedne z tych miejsc, którymi Rumuni mogą pochwalić się przed turystami. Już za niecałe trzy lata bałkańska Rumunia stanie się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej.
Tekst: Sebastian Wieczorek
Przed wyjazdem ostrzegano mnie przed „Rumunią daleką od cywilizacji”. Rzeczywiście wyjeżdżałem pełen obaw. Wróciłem jednak pełen wrażeń, zauroczony atmosferą tutejszych miasteczek, gościnnością i serdecznością mieszkających tam ludzi. Zaskoczony byłem również dobrym stanem rumuńskich dróg i oznakowań. Opinie panujące w Polsce o Rumunii i Rumunach są zupełnie nieprawdziwe i niesprawiedliwe. Przekonałem się o tym osobiście.
Rumunia została bardzo hojnie obdarowana przez los. Mało który kraj może się poszczycić takim potencjałem turystycznym dziką przyrodą Karpat z wciąż żywą legendą księcia Raculi, siedmioma miastami Siedmiogrodu. Malowniczymi cerkwiami, wspaniałym morskim wybrzeżem, winnicami produkującymi aromatyczne wina, oryginalnym folklorem i wreszcie unikatową deltą modrego Dunaju.
Doprawdy mało jest już takich miejsc w Europie, gdzie przyroda zachowała się w swej nieskażonej formie. Tak właśnie jest na słynnej Bukowinie. Krajobraz jest tu wyjątkowo malowniczy od szerokich dolin, łąk i pięknych wzgórz do grzbietów górskich przypominających charakterem, lecz chyba przewyższających urodą polskie Beskidy. Utarło się nawet pojęcie charakteryzujące ten region: „Dulce Bucovina”. Najważniejszymi zabytkami są tu malowane zabytkowe klasztory monastyry, których zewnętrzne ściany pokryte są szczególnej wartości malowidłami religijno-historycznymi. Piękno i kolorystyka zewnętrznych fresków klasztorów robi ogromne wrażenie. Do najciekawszych zalicza się Voronet, gdzie w 1848 roku Stefan Wielki zbudował klasztor uznany za „architektoniczną perłę” Rumunii. Oryginalne freski zachowały się na ścianie południowej, gdzie kompozycja „Drzewo Ieseu” zawiera ponad 100 postaci, i zachodniej przedstawiającej „Sąd Ostateczny”.
Warto odwiedzić również tajemniczą Transylwanię, nazywaną często Siedmiogrodem, w której wciąż żyje legenda o księciu Draeuli - najsłynniejszym wampirze świata. Z osobą legendarnego władcy Transylwanii łączy się wiele historii i przesądów. Chociaż dziś na legendzie Draculi kokosy zbija rumuński przemysł turystyczny, wielu tubylców ciągle wierzy, że wampir nie umarł, stale gdzieś się ukrywa i żywi się ludzką krwią. Miejsc związanych z legendarnym wampirem jest w Rumunii kilka. Najczęściej za siedzibę Draculi uważa się zamek Bran leżący niedaleko zabytkowego miasta Brasov. Zachowany romantyczny zamek wart jest obejrzenia nawet przez tych, którzy w krwawą legendę o wampirze nie wierzą. Kolejnym interesującym punktem jest zwiedzanie dawnej rezydencji królewskiej Karola 1 - zamku Peles. Naprawdę trzeba go zobaczyć! Ten widok zaprzecza wszelkim wyobrażeniom, z jakimi przybywa tu zagraniczny turysta. W czasach Nicołae Ceau-sescu pełnił czasem rolę pałacu rządowego, w którym podejmowano zagranicznych gości. Zamek wybudowany na malowniczej górskiej polanie w otoczeniu bukowych lasów jest urzeczywistnieniem królewskich marzeń. Prawdopodobnie król Rumunii wzorował się na bawarskich zamkach, pochodził przecież z niemieckiej dynastii, a jego rodzinna rezydencja znajdowała się w Sigmaringen w Badenii-Wir-tembergii. Niesamowite wrażenie robią urządzone z przepychem komnaty zamku Peles. Dekorowane hebanem, masą perłową i setkami witraży w oknach, wypełnione prawdziwymi skarbami. W czasie swego panowania rumuński kroi zgromadził ogromną kolekcję dzieł sztuki sprowadzanych z całego świata, mnóstwo obrazów, zabytkowej broni, perskich dywanów, unikatowych mebli i porcelany. A że lubił także nowości, pośród antyków, w jednej z sal, dekorowanej w stylu Ludwika XIV, umieści! pierwsze w Rumunii kino.
Legenda głosi, że obecną stolicę Rumunii - Bukareszt - założył na równinie pomiędzy pogórzem karpackim a Dunajem pasterz imieniem Bucur. Dzisiejszy Bukareszt zdaje budzić z długoletniego letargu. Wielu zabytkom przywraca się ich dawną świetność, a ulice szybko stroją się w szaty nowoczesności powstaje coraz więcej eleganckich sklepów, restauracji, pubów i klubów nocnych. W Bukareszcie wiele jest do zobaczenia - pozostając tu przez kilka dni, nie można narzekać na nudę. Rzędy drzew przy alejach, otoczone parkami jeziora, łuk triumfalny i pomniki przydają rumuńskiej stolicy paryskiej atmosfery. Przez całe łata "panowania" prezydenta Nicolae Ceausescu trwała przebudowa południowej części miasta. Wódz zamierzał uczynić z Bukaresztu sztandarowy przykład wspaniałej socjalistycznej stolicy, z okazałym Domem Ludowym w samym jej sercu. Rewolucja z grudnia 1989 roku przyniosła kres tym przeróbkom rodem ze snu Stalina, ale wciąż można tu znaleźć pozostałości minionej epoki - od szarych blokowisk, zaniedbanych budynków i ulic po marmury uświetniające byle siedziby partyjnych dostojników. Ślady zaniedbań z ostatnich kryzysowych dziesięcioleci są dzisiaj nadal widoczne nie tylko w Bukareszcie. Na przywrócenie tutejszym miastom i miasteczkom dawnej sławy przyjdzie z pewnością jeszcze trochę poczekać, jednak już teraz z roku na rok przybywa zagranicznych gości. Efekty tego ożywienia w turystyce widać w postaci restaurowanych zabytkowych willi, poprawianych ulic, budowanych nowych domów i lokali gastronomicznych. Rumunia to zdecydowanie jeden z najpiękniejszych i najbardziej oryginalnych krajów naszego kontynentu. Przyroda, zabytki, elity kulturalne, historia, klimat, wykształcone społeczeństwo, bogactwa naturalne - doprawdy niewiele jest krajów w Europie, które mogłyby się z nią równać. Niestety na palcach jednej ręki można również policzyć państwa w Europie, które są dziś od niej uboższe. Niewątpliwie Rumunia zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie i może moje wspomnienia i spostrzeżenia pomogą przełamać dziwne stereotypy panujące w Polsce na temat Rumunii. Jest to kraj wyjątkowy - kraina dziewiczej przyrody, a przede wszystkim serdecznych, bezinteresownych ludzi, z których gościnności wiele razy korzystałem na szlaku swojej podróży. Zdecydowanie warto zwiedzić Rumunię - ja pojadę tam na pewno jeszcze nie raz.
Biznes turystyka
dwumiesięcznik Nr 29 (3/2005)

|