Jeśli chcemy poznać historię Huculszczyzny, posłuchać opowieści o obyczajach i zwyczajach wschodnich górali, posłuchać koncertów na ludowych instrumentach, obejrzeć huculskie stroje, przedmioty codziennego użytku, powinniśmy odwiedzić Romana Kumłyka w Werchowynie.
W samym sercu Huculszczyzny, w miejscowości Ilcia, na skrzyżowaniu dróg do Żabiego i Burkutu tuz przed II wojną wzniesiono imponująca budowlę. Gmach, zbudowany z kamienia i kołomyjskiej cegły, miał cztery kondygnacje i był jedną z najnowocześniejszych budowli w tamtych czasach. Wyposażono go między innymi w wodociąg, centralne ogrzewanie i kanalizację.
Historia tej budowli zaczyna się w latach trzydziestych XX wieku, kiedy z inicjatywy wójta gminy Żabie (dziś Werchowyna) powstaje Towarzystwo Przyjaciół Huculszczyzny, na jego czele staje generał Tadeusz Kasprzycki. To miedzy innymi dzięki staraniom i wpływom generała powstaje Muzeum Huculskie w Udach. Otwarto je 18 września 1938 r., a zgromadzono w nim około 5 tys. eksponatów.
Muzeum zbudowane niemal w tym samym czasie, co obserwatorium astronomiczne na Popie Iwanie, podzieliło jego losy. Po wkroczeniu wojsk sowieckich budynekzajęli żołnierze. W okresie bezkrólewia, tj. między ucieczką sowietów, a wkroczeniem wojsk niemieckich, miejscowa ludność rozkradła eksponaty. Później w 1944 r. partyzanci UPA próbowali spalić budynek, aby nie dostał się w ręce sowieckie, ale spłonął jedynie dach. W końcu władze sowieckie rozebrały budowlę, aby kamień i cegły wykorzystać na budowę gmachu rajkomu (siedziba partyjnych władz lokalnych). Rajkom powstał w centrum na miejscu cerkwi greko-katolickiej, którą nowe władze wyburzyły.
W tym samym mniej więcej czasie, kiedy sowieckie władze w Zabiemrów-najązziemiąkościoły: rzymsko-katolicki i grekokatolicki oraz Muzeum Huculskie,iodzinaRomanaKumłyka, podobnie jak wiele innych, zostaje zesłana na dalekie, wschodnie krańce imperium. Wcześniej ginie jego ojciec, zamoidowany przez sowieckich żołnierzy. Roman zostaje pod opieką ciotki i wuja. Po pewnym czasie Roman Kumłyk dołącza do rodziny, mieszkają m.in. na Krymie. Kumłyk kończy konserwatorium muzyczne, zdobywa dyplom dyrygenta. Jednak jak wiadomo: „(...) dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie". Coś ciągnie Kumłyków w rodzinne strony. Wracają do Werchowyny, budują dom. Roman Kumłyk zakłada legendarną już dziś kapelę huculską „Czeremosz", z którą koncertuje na przemian na Ukrainie i w Polsce. Wtedy to w pełni objawia się jego talent multiinstrumentalisty. Koncerty kapeli w Polsce sąentuzjastycznieprzyjmowane przez publiczność.
Roman Kumłyk znany jest nie tylko jako jeden z najwybitniejszych muzyków na Huculszczyźnie, ale równieżjako twórca pływalnego muzeum huculskiego. Jak sam onowiada. nodial sie teeo przedsięwzięcia, aby kontynuować tradycje Muzeum Huculskiego w licach. Przedsięwzięcie. niezwykle trudne, biorąc pod uwagę problemy, nrzede wszvstkim finansowe w nozvskiwaniu eksponatów. Brakuje sponsorów, a władze lokalne nie są skłonne wspierać prywatne muzeum.
Gospodarz czeka na gości ubrany w strój ludowy. Wchodzimy na piętro domu, przeznaczone na muzeum. Ekspozycja - to przede wszystkim dawne stroje, instrumenty muzyczne, przedmioty codziennego użytku, książki. Na jednym ze zdjęć widzimy żołnierzy w mundurach przedwojennego pułku piechoty z Bielska Białej, to ojciec pana Romana i jego dwaj stryjowie.
Kumlykowi udało się zgromadzić niemało cennych przedmiotów. Ale czymże byłoby to muzeum bez jego gospodarza? Roman Kumłyk znakomitą polszczyzną z pasją i wielkim poczuciem humoru opowiada nie tylko o eksponatach, ale również gra na instrumentach muzycznych, jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o dziejach, obyczajach i życiu codziennym Hucułów. A naprawdę jest, o czym opowiadać. Słuchając na przykład pieśni „Czerwony pas" w wersji polskiej i ukraińskiej, która jest żelazna pozycją w repertuarze pana Romana, możemy przekonać się, jak blisko siebie są nasze narody, a tradycja i kultura huculska - to w dużej mierze nasze wspólne ukraińskie i polskie dziedzictwo. Roman Kumłyk jest osobą, która to dziedzictwo chroni, pielęgnuje i przekazuje następnym pokoleniom. Na szczęście coraz więcej gości, także z Polski odwiedza jego muzeum.
Wizyta u Romana Kumłyka to na pewno obowiązkowy punkt pobytu na Huculszczyźnie, nie tylko ze względów poznawczych, ale również złożyć wyrazy uznania wybitnemu Hucułowi.
Piotr Janczarek
Pot. autor
Kurier Galicyjski
z grodu revery
20 kwietnia 2007